Reaktywacja

Chyba dojrzałam. Po blisko 4 latach milczenia w tej przestrzeni przyszedł moment, kiedy chcę ją ponownie ożywić. Odkurzyć dawniejsze treści (po ich przejrzeniu stwierdzam, że wciąż aktualne) i dzielić się nowymi…Często znacznie różniącymi się od tych wcześniejszych, bo też i moja osobista droga wyraźnie się zmienia.

Zastanawiałam się nawet, czy z tej racji nie zmienić wyglądu tego bloga, czy może nawet sięgnąć po nowy? Ale uznałam, że nie. Zostawiam tak, jak bylo, korygując jedynie to, co uległo wyraźnym zmianom. Zostawiam, bo ogólny wystrój, motto i zasadnicze przesłanie: „zdrowie, radość i cisza”, pozostały aktualne. Chociaż z innej nieco perspektywy i w innej odsłonie!

Nadal jednak jest to w pełni moje.

Teraz jestem po prostu w innym miejscu tej Drogi.

Tym, co zmieniło się najbardziej w blogowych zasobach, jest oferta warsztatowa. Inne treści, znacznie mniejsza częstotliwość, wyraźnie też odmienny profil ewentualnych spotkań. Cała zatem zakładka „Warsztatowo” jest już raczej wspomnieniem, niż ofertą!

Odmiennie też traktuję obecnie swoją fascynację Średniowieczem, Słowiańszczyzną i tradycjami Starej Europy.  Bardziej jako obszar intuicyjnych poszukiwań, niż odtwórstwa. Oraz odkrywania ścieżki Run, pogłębiania kontaktu z nimi. Z tym wszystkim zaś odnajdowania wspólnych elementów i łączników z kulturami i tradycjami całego świata.

Reszta, czyli wpisy zielarskie i około zielarskie, a także „ogólnorozwojowe”,

pozostawiam, jako zapis, wspomnienie i inny etap mojej Przygody z Życiem.

I tyle tytułem wstepu. Myślę, że wystaczy.

Reszta zmian wyłoni się z czasem.

Dziś ładna data, 2. 05. 2020 r

 Początek maja to w naszych, europejskich realiach zawsze czas celebrowania rozkwitu i zapowiedzi obfitości.

Zarazem tegoroczna wiosna jest, nie tylko dla mnie, dla nas ale i całego świata okresem wyzwań. Pytań. Transformacji. Stawania w obliczu nieznanego. Kwestią całkowicie indywidualną jest, czy ulegamy, naturalnym skądinąd, obawom i lękom, czy raczej doświadczamy ekscytacji i fascynacji… I jedna i druga opcja ma rację bytu i jest zrozumiała.  Chociaż zachęcam raczej do tej drugiej. A przynajmniej poszukiwania spokoju i równowagi… 

Mnie samej codzienność przynosi, jak zwykle zresztą, obfite Dary. Niektóre trudne i wymagające. Inne – piękne i wzbogacające. Niektórymi z nich będę się tu dzielić…

***

Dziś rano… noc była lekko mglista po wczorajszych deszczach (wielka wdzięczność za nie!) i chłodna. Wczesnym porankiem, wyglądając oknem, miałam szczęście podziwiać magiczny widok: pokryte młodą zielenią liści brzozy, całe zroszone milionem kropelek wody. Niskie jeszcze promienie słońca odbijały się w nich niczym w okruchach kryształu, lśniących brylantach. Każdy ruch powietrza powodował kolejna kaskadę blasku w leciutkim, migotliwym, jasnym jeszcze, ale już soczyście zielonym welonie brzozowych listeczków. Jak delikatna gaza, falujący szyfon, usiany klejnotami i blaskiem! Piękno w czystej postaci!

Dziś dzielę się takim Darem!

Zdjęcie wiodące wpisu T Świątkowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s