Kiedy zacząć? Wiosenne pożytki

Wiosna bywa chyba najbardziej wyczekiwaną porą roku.

Przynajmniej w warunkach klimatu umiarkowanego.

brzoza wczesna

Doskonale pamiętam, jak będąc początkującą poszukiwaczką ziół, a nawet i wcześniej, dzieckiem jeszcze, z nosem przy ziemi i wytężoną uwagą śledziłam każdy, nawet najmniejszy ślad zieleni. Przyglądałam sie pąkom drzew, pierwszym listkom i kwiatom z nie mniejszą uwagą niż ptasim harcom wokół gniazd, za to z większą niecierpliwością. Skubałam miniaturowe listeczki, „piórka” krwawnika, ssałam pączki brzóz, lipy, nawet wierzby, chociaż gorzkie…

Całe to moje napięcie i wyczekiwanie najmniejszym stopniu nie miało wpływu na rytm i cykl Natury.

Miało natomiast i po latach to widzę wyraźnie, wpływ na mnie samą! Widzę również jak wiele dała mi lekcja cierpliwości i zaufania, odbierana rok po roku mojej zielarskiej przygody.

Naturalnych zmian poganiać ani zmusić do niczego się nie da. Nie zbiorę i nie przetworzę liści przed ich rozwinięciem, kwiatów, dopóki nie zakwitną, owoców czy nasion… Nie uda mi się niczego zdobyć przed czasem – ani po czasie.

Z wieloletniego doświadczenia wyniosłam cenne nauki dla siebie i szacunek dla Dawczyni – Przyrody.

Pisałam już o tym TUTAJ.

Zbyt wczesne, w bardzo młodych fazach wzrostu zbieranie roślin, mnie samej być może dawało trochę surowca i satysfakcji – ale wielu roślinom utrudnia rozwój i opóźnia go. Bardzo trudno też wiele gatunków rozpoznać, nie mówiąc już o wysiłku wkładanym w zbiory. Niewspółmiernym często do korzyści z nich.

Teraz to już wiem i bez niepokoju ani nadmiernej presji czekam z radością na kolejne „odsłony”, rok po roku przecież te same, chociaż nie zawsze w dokładnie identycznym terminie!

To nie oznacza, że bardzo wczesna wiosna i przedwiośnie nie mają swoich „pożytków”!

Jest ich wprawdzie niezbyt wiele, ale sporo z nich ma unikalną wartość i w późniejszych okresach już ich nie będzie. Są i takie, po które warto sięgać już teraz, mimo, że będą dosstępne i później. Chociażby dla urozmaicenia stołu i wzmocnienia/ oczyszczenia organizmu.

SONY DSC

Kwiaty magnolii

źródło internet

Surowce wyłącznie wczesnowiosenne:

  • Soki drzew – klonu, jawora i brzozowy  (oskoła)

  • Ziarnopłon wiosenny

  • Kwiat podbiału

  • Ziele miodunki plamistej

  • Kwiat forsycji

  • Kwiat magnolii

    • kwiaty (bazie) leszczyny, olchy, wierzby

  • Pączki wybranych drzew i krzewów

    • Czosnaczek (liść)

    • Czosnek niedźwiedzi

(i kilka/ kilkanaście innych)

szczawik

Listki szczawiku zajęczego

Surowce wartościowe od wczesnej wiosny:

  • Mlodziutka pokrzywa

  • Mlode liście krwawnika

  • Listki mniszka

  • Młode jasnoty

  • Gwiazdnice

    • Szczawik zajęczy i szczaw polny

    • Pędy przytulii

To oczywiście też jeszcze nie wszystko, w dodatku pora na konkretne zbiory jest różna w różnych regionach. Tym niemniej wymienione wyżej rośliny są cennymi wiosennymi skarbami, po które warto sięgać już w porze „wybudzania” Natury z zimowego snu…

Jak to wszystko zagospodarować, by dało nam pożytek i radość?

Poza oczywistą radością samego zbioru, spaceru, poszukiwań?

O sokach drzew, szczególnie brzozy było już tyle w różnych miejscach i blogach, w tym w moim, że nie będę się przy niej zatrzymywać…

 Ziarnopłon: dość mało rozpowszechniona w zbiorach roślina, której okres pozyskiwania jest stosunkowo krótki – do zakwitnięcia. Jadalne są listki, bardzo wartościowe odżywczo (witaminy, w tym C, łatwo przyswajalne minerały), drobne, ale zwykle rosnące wręcz „dywanowo”. Ziarnopłon będzie użytkowy jeszcze późnym latem, jako bulwki. Dr. Różański podaje bardzo cenne informacje o ziarnopłonie (link)

Podbiał, miodunka: urocze rośliny, kwitnące wcześnie i wnoszące w przedwiosenna szarzyznę barwy i radość. Najlepiej nadają się do spożycia „od ręki” lub na syropy

Forsycja i magnolia: egzotyczne piękności, ubarwiające wiosnę swymi urokliwymi kwiatami, znane i popularne na tyle, że warto i o nich pamiętać. Forsycje nieco upowszechniły opowieści o niej i akcje w rodzaju „Cała Polska widzi forsycję”; o magnolii mówi się niewiele, a również jest bardzo cennym surowcem, chociaż raczej leczniczym niż profilaktycznym.

Kwiaty, w umiarkowanych ilościach, są jadalne.

Bazie i pączki drzew i krzewów: zawsze trzeba pamiętać, by te akurat surowce zbierać bardzo oszczędnie! Warto je znać, warto wspomagać się ich potencjałem, ale miejmy świadomość, ze są to pożytki niezbędne do prawidłowego rozwoju i harmonii również dla Natury! W ramach ciekawostki warto wspomnieć, że wartość pączków liściowych znana była już przed wiekami, na długo zanim powstała dziedzina o mądrej nazwie „gemmoterapia”

Dla przykładu „wiekowy”  przepis:

 Maść topolowa

 łyżkę świeżo zmiażdżonych pączków topoli zmieszać z 2 łyżkami niesolonego smalcu i smażyć tak długo, aż wilgoć z pączków zupełnie wyparuje, po czym jeszcze w stanie ciepłym przecisnąć zawartość przez płótno; zastudzić

Pisze o niej też dr. Różański:

„W dawnej medycynie stosowana była maść topolowa […] Maść topolowa nadaje się do leczenia stanów zapalnych skóry, do smarowania urazów, oparzeń ( w tym oparzeń słonecznych), obrzęków okołostawowych. Pomocna do smarowania i masażu przy nerwobólach i bólach mięśni, po kontuzjach sportowych
h i intensywnym treningu (dla przyspieszenia ustępowania wysięków i zakwasów). Także po ciężkiej pracy fizycznej (np. w ogrodzie) maść topolowa przyniesie ulgę w cierpieniach.”

Czosnek niedźwiedzi i podobny do niego w smaku i zapachu czosnaczek to kolejne atrakcje wiosny – może nie tak wczesnej jak pączki lub sok brzozowy, ale są to zdecydowanie rośliny sezonowe. W zasadzie każda z nich zasługuje na osobny wpis, wspomnę tylko zatem, że są jadalne, smaczne i, szczególnie czosnek niedźwiedzi, bardzo wartościowe jako zamienniki czosnku. Zarówno w smaku jak i zakresie działania.

Pozostałe wymienione – a i sporo nie wymienionych – rośliny warto wykorzystywać po prostu do spożycia. Nie ma potrzeby zbierać ich w dużych ilościach, nie trzeba również pilnować proporcji ani składu takich „miksów” spożywczych. Nie zajmujemy się w ten sposób żadnym leczeniem – są to najłatwiejsze z możliwych działania prozdrowotne, do których zachęcam od początku istnienia mojego bloga!

I wszelkimi innymi metodami:

warsztaty, Kurs Profilaktyki Zielarskiej, wykłady, pogadanki, spotkania… 

mix sałatkowy

 Mix sałatkowy: gwiazdnica, pokrzywa, przytulia

fot. Ewa Ślęczek; mix: Zielicha

W zestawieniach spożywczych kierujmy się dostępnością roślin, własnym gustem, smakiem i … rozsądkiem. Po raz kolejny zachęcam do uruchomienia wyobraźni i polotu! Wykorzystać można mnóstwo znanych przepisów kuchennych (jajecznice, twarogi, masła, pasty, sałatki, jogurty, nadzienia, soki, zielone shake’i  – itd itp), albo komponować zupełnie nowe.

Garść gotowych przepisów, w tym kosmetycznych, w kolejnym wpisie.

Na razie zaś:

cudownej wiosny wszystkim!!!

fiołek wonny

źródło internet

Reklamy

Z wiosną!!!

Trzydziesty wpis na blogu przypadł na początek wiosny…

Nie planowałam tego ani też nie celowałam specjalnie.

Cieszę się jednak, że ów „mini jubileusz” wita tę właśnie porę roku!

Oczywiście kalendarzowy 1 dzień wiosny nie musi być jednoznaczny z eksplozją wiosenną wokół nas. Często w naszych warunkach klimatycznych nie bywa nią, pozostając nadal szarawym jeszcze przedwiośniem lub wręcz białą zimą!

Tym niemniej Wiosenna Równonoc, czyli 20 lub 21 marca to umowny, kalendarzowy i astronomiczny „próg”.

Moment przełomu.

Od tej daty ilość godzin światła słonecznego w ciągu doby przeważa i niezależnie od temperatur czy też pogody, budzi sie wkoło coraz więcej życia. Mamy też juz spokojną pewność, że, wraz z nasiloną aktywnością zwierząt, w tym rozśpiewanych ptaków, prędzej niż później pojawi się zieleń, kwiaty, barwy i ciepłe dni.

Od wieków była to okazja do świętowania odradzajacego sie, zmartychwstającego

ŻYCIA

z jego bogactwem, różnorodnością, szczodrością – i pięknem.

Bogatą i różnorodną paletą surowców na smakołyki, kosmetyki, wspomagajace zdrowie, a i lecznicze preparaty. Jeszcze nie kolorową, wciąż zieloną tylko ledwo ledwo, tym niemniej już użytkową.

Jare Gody, Ostara, Marzanna, Wielkanoc

cieszmy się wiosną, świętujmy ją, uhonorujmy każdy po swojemu i… korzystajmy z jej dobrodziejstw!

pokrzywa marzec

Impresja z brzozą w tle

Brzozowo, o brzozie i na temat brzozy napisano już wiele, ja sama zresztą także.

Ale brzoza należy do tych drzew – ziół, o których da się w nieskończoność i jakoś temat wyczerpać się nie chce…  Jest obecna wszędzie, charakterystyczna i zarazem pospolita tak bardzo, że prawie niedostrzegana.

I, jak to często bywa, oraz jak słusznie na innych blogach już podkreślono – jeżeli coś jest aż tak dostępne, łatwo zapominamy, że tak bardzo jest cenne!

Zaproponowana na luty zabawa

„Cała Polska widzi brzozę”

staje się dobrym pretekstem, by przypomnieć sobie, u progu nadchodzącego przedwiośnia, o tej cennej i wszechstronnie szczodrej roślinie.

Brzoza osłania, chroni, opiekuje się. Nadaje się do wspomagania zdrowia, oczyszczania, leczenia, rekultywacji gruntów, doładowywania energetycznego… Od prawieków była bezcennym surowcem użytkowym.

Drewno, wysoko kaloryczne,   dawało i daje przytulne ciepło w domach (chatach, ziemiankach).

Kora – surowiec na pojemniki, kubki, miski, a także opatrunki usztywniające.

Giętkie gałązki służyły (i służą) jako miotły, surowiec do wyplatania ozdobnych koszy i przedmiotów domowych, ale mogą być też składnikiem wartościowej herbatki. 

Wartości brzozy nie sposób przecenić, zatem uczmy się ją kochać i używać jej cennych surowców!

Pączki, liście, brzozowy sok czyli oskoła…  O tym wszystkim już w różnych miejscach wspomniano, często niejednokrotnie. Jeszcze innymi, o których trochę mniej jest informacji, są brzozowe bazie, czyli kwiaty, żywica i łyko.

Brzozowe bazie, podobnie jak blisko spokrewnionych z nią olszy i leszczyny, są jadalne. Nadają się na przyjemne w smaku, witalizujące herbatki. 

Uwaga! Spora zawartość pyłku powoduje, że moga być alergenem,

zatem najpierw trzeba sprawdzić jak reagujemy na ten surowiec. 

fsdfwerwefc

źródło – internet

Brzozowa żywica, podobna w składzie do oskoły, była od wielu wieków i w wielu rejonach używana jako guma do żucia. Dająca, poza miłym, żywicznym posmakiem, efekt oczyszczania dziąseł i jamy ustnej.  Oprócz wspomnianych w linku znalezisk takie zastosowanie brzozowej żywicy potwierdzają tradycje indiańskie.

Łyko było i jest surowcem wielorakiego zastosowania, od spożywczych po… wyrób butów. Łapcie z łyka lub łyka i skóry były najbardziej rozpowszechnionym rodzajem obuwia codziennego we wschodniej Europie. Jeszcze w XIX i XX w w niektórych wsiach spotykało się takie buty. Własnego wyrobu, tanie i na tyle trwałe, że opłacało się je wyplatać. Dziś łyko wraca do łask jako surowiec do wyplatnia, nie tyle już butów, co innych drobnych przedmiotów użytkowych. Jestem szczęśliwą posiadaczką pięknej pochwy na nóż z brzozowego łyka, otrzymanej od przyjaciół, dla których prowadziłam pogadankę o ziołach podczas VI Konwentu Survival „Back in Time” 2014.

10517424_10205003144783397_5278275064947281684_o

Kaletka z pasków brzozowego łyka- wyrób: Cyprian Świątek

No i wreszcie – jest brzoza rośliną magiczną.

O jej potencjale energetycznym, bardzo człowiekowi przyjaznym mówi się sporo i nie bez przyczyny. Przytulanie się bo brzóz, siedzenie pod nimi, powoduje wyciszanie i rozpraszanie lęków i stresu. Tak proste, a tak bardzo cenne w dzisiejszej, napędzanej pospiechem rzeczywistości…

Celtowie, Słowianie, ludy nordyckie, uważali brzozę za symbol opieki i macierzyństwa. To jej przypisana jest jedna z run nordyckiego Starego Futharku

 Berkannan 

berkano6

Ze strony „Magia run”

Tym samym jest symboliczną formą wyrażenia Bogini – Matki, opiekunki i rodzicielki.

Nordycka Frigg, słowiańska Makosz, germańska Nerthus to imiona, których pamięć zachowała się do dziś. Celtycka Danu/ Anu/ Dana, związana z kultem wody równiez była łączona z brzozą – drzewem w horoskopie Celtów wyjątkowym…

Podobnie jak grecka Afrodyta/ rzymska Wenus, mniej nieco „macierzyńskie”, ale kobiece – z pewnością!

Brzoza jest jedną z pierwszych w długim korowodzie roślin użytkowych w każdym kolejnym sezonie zielarskim.