Smacznego – ciąg dalszy

Jadalność roślin

oraz:

przepisy, przepisy, przepisy… cd

Obiadek już w zasadzie zaproponowałam. Jak na razie – wiosenny…i jarski.

Tu warto podkreślić, że rośliny jadalne są jadalne nie tylko wczesną wiosną. Smak i struktura zmieniają sie w miarę podrastania roślin, ale spożywcze pozostaja tak długo, jak długo są w miarę miękkie i delikatne.

Oznacza to, że wiele gatunków nadających się na potrawy już wczesną wiosną,

da się wykorzystać znacznie dłużej.

W obecnych zaś realiach, przy stałym koszeniu lub podkaszaniu łąk, miedz, plewieniu ogrodów – świeże i młode odrosty np pokrzywy, jasnot, krwawnika, mniszka, podagrycznika itp znajdziemy w zasadzie niemal do końca sezonu. Wiele jest też roślin, które kwitną długo, czasem do późnej jesieni. Jak choćby stokrotki, z ogrodowych zaś nagietek, ogórecznik, albo nasturcje. Warto o tym pamiętać…

IMG_1169

Odrosty pokrzywy

Inaczej nieco ma się rzecz z surowcami sezonowymi, czyli takimi, których czas pozyskiwania jest określony i dość krótki w skali roku. Niektóre rośliny zielne, liście krzewów i drzew, większość kwiatów, pączków kwiatowych, owoce i nasiona mają ściśle określony rytmem Natury „tryb pojawiania się” i ich dostępność często bywa ograniczona do określonej pory, czasem wręcz konkretnego miesiąca w sezonie. Te należy zebrać i zakonserwować „o czasie”, oczywiście w miarę potrzeb.

mniszek

Kwiat mniszka lekarskiego

O takiej właśnie cykliczności, umiejętności doboru co gdzie i do czego,

opowiadam podczas wszystkich

spotkań warsztatowych.

Dla unaocznienia i zebrania w całość przynajmniej podstaw

sezonowego cyklu roślin

powstał też mój filmowy

Praktyczny Kurs Profilaktyki.

kurs vs 1 copy

Ale wracając do pomysłów, dziś: dania mięsne;

(przystawki i desery zostawię … na deser!)

Najłatwiejszą wersją wykorzystania roślin dzikich do mięs jest stosowanie ich jako przypraw. Zamiast albo w połączeniu ze znanymi roślinami przyprawowymi, które nota bene także są ziołami!

Można też po prostu używać sporych liści jadalnych w zastępstwie folii spożywczej. Czyli owijać nimi mięso do pieczenia, opiekać na liściach lub w liściach na ruszcie/ grillu/ ognisku itp.

Pierwsza propozycja, czyli używanie dodatków przyprawowych,

daje znacznie szersze możliwości wyboru, wymaga natomiast przynajmniej poznania smaku roślin na przyprawy przeznaczanych. Warto wiedzieć co i w jakim zakresie będzie nam smakowało. No i w jakich połączeniach…

Moi ulubieńcy smakowi to: krwawnik, bluszczyk kurdybanek, czosnek niedźwiedzi, chrzan (liście i kwiaty), rzeżuchy, mięta, szałwia, podbiał, łopian, każdy szczypior, rozmaryn, macierzanka.. Wypróbować warto je wszystkie i sporo innych, w tym ogrodowych, nie stosowanych na ogół w kuchni, jak choćby ogórecznik albo nasturcje.

Są i takie rośliny, których dodatek niewiele zmienia w zakresie smaku, poprawia natomiast strawność i przyswajalność potraw tłustych i mięsnych. Tu warto pamiętać o zielu dziurawca, żółtlicy, mniszku, pokrzywie. Podobne zalety mają też wspomniane już chrzan, mięty i szałwie.

dziurawiec

Kwitnący dziurawiec

Do przyprawiania wystarczają bardzo niewielkie ilości roślin, łatwiej też stosować je w postaci suszonej. Ale można też świeże, drobno posiekane. Trzeba pamietać, że świeże przyprawy (wszystkie, nie tylko dzikie!) stosujemy w mniejszych ilościach niż susz.

Uwaga!!!

Tego typu przyprawy możemy używać do wszelkich działań kuchennych,

nie tylko dań mięsnych.

Równie dobrze mogą to być dodatki do potraw półmięsnych (pierogi, paszteciki, farsze do naleśników, pizzy, tortilli) jak i jarskich.

Drugi pomysł na stosowanie roślin do mięs

to pieczenie w albo na liściach. Daje się go zastosować w kuchni (piekarniku, prodiżu) albo w terenie: na grillu lub przy ognisku.

Tu nawet nie bardzo jest co opisywać. Po prostu zbieramy spore liście: chrzanu, podbiału,łopianu, a nawet babki, owijamy w nie mięso i pieczemy. To wszystko.

Piekąc na grillu lub ruszcie w zasadzie wystarczy położyć plastry mięs na liściach, chociaż można je oczywiście owinąć.

Nie muszą to być liście wyłacznie jednej rośliny, możemy je łączyć. Jednak, podobnie jak w przypadku przypraw, warto najpierw sprawdzić, jak nam się „komponują”.

chrzan_pospolity

Rozeta liści chrzanu

Przyprawiając potrawę przed takim zabiegiem zawsze musimy pamiętać, ze świeży liść odda jej sporo swojego soku, a tym samym smaku i aromatu. Zatem nie przesadzajmy z innymi dodatkami smakowymi – najczęściej wystarcza odrobina soli i pieprzu, pieprzu ziołowego lub papryki.

Opisana metoda sprawdza sie też do pieczenia ryb, a nawet niektórych owoców (np jabłka, banany, dynia, kabaczki…).

Oczywiście pod warunkiem, że niestraszne nam kulinarne eksperymenty!

Ale bardzo serdecznie do nich zachęcam,

nawet jeżeli z pozoru wydają się szalone!!!

SMACZNEGO

Reklamy

Konserwacja ziół sposób 3: octy

Octy ziołowe

Przygotowanie i użycie octów ziołowych jest znacznie mniej popularne od dwóch poprzednich sposobów ich konserwacji.

Warto je przypomnieć, są to bowiem bardzo wartościowe wyroby! Doskonale uzupełniają kuchnię, kosmetyczkę, a także apteczkę domową.

Ocet ziołowy w zasadzie, podobnie jak w przypadku wyciągów alkoholowych, otrzymujemy przez zalanie octem i macerację materiału roślinnego, najlepiej świeżego.  Można to robić na zimno lub na ciepło (nie gorąco!).

Oczywiście używamy do tego celu wyłącznie octów winnych!

Ocet winny sam w sobie jest zresztą wyrobem zielarskim, nawet tak prosty jak jabłkowy. 

Aby być pewnym wysokiej jakości i tym samym szerokiej przydatności octu trzeba   przygotować go samodzielnie. Nie jest to ani trudne, ani skomplikowane wbrew  pozorom.

Ocet jabłkowy

na 2,5 l wody; ok 1 – 1,5 kg jabłek, koniecznie sadowniczych, najlepiej starych odmian – cale lub skórki, gniazda nasienne, odpady itp; cukier lub miód – po 1 łyżce na 1/2 l wody

Wodę gotujemy, rozpuszczamy w niej cukier/ miód. Odstawiamy do ostudzenia. Do czystego, wyparzonego słoja lub kamionki wrzucamy rozdrobnione owoce. Można tylko pokroić, można tez zetrzeć na tarce. Zalewamy je osłodzoną wodą, zawiązujemy płótnem albo muślinem. Ważne! Nie zakręcamy naczynia – ocet musi mieć swobodny przepływ powietrza, w przeciwnym razie fermentacja nie będzie prawidłowa! Odstawiamy naczynie w ciepłe miejsce na minimum 15 dni, optymalnie – na miesiąc. Warto mieszać, przynajmniej co 2 dzień. Na powierzchni wytworzy się „filtr” – to nie jest pleśń, tylko naturalny proces, tzw  matka octowa.

Tą samą technologią octy da się zrobić z wielu owoców, od winogron lub porzeczek po głóg i dziką różę.  Zresztą pomysłów „octowych” można mieć mnóstwo, zaś prostota wykonania i niezbędnych składników zachęca do prób i eksperymentów!

 

 Macerowane octy ziołowe

Proporcja:

na 1 szklankę octu potrzebujemy 1  do 1,5 łyżki świeżych albo 2 łyżek suszonych ziół

Świeże zioła zalewamy octem, pozostawiamy do maceracji bez dostępu światła, potrząsając często naczyniem,  na 10 do 20 dni. Po tym czasie starannie cedzimy 2 lub 3 krotnie. dodatkowo można przefiltrować przez bibułkę.

Jeżeli zamiast roślin świeżych używamy do macerowania suszu, ocet przed zalaniem ich podgrzewamy – maksymalnie do ok 50 stopni. Nie zagotowujemy!!!!

 

Do przetworzenia na ziołowy macerat najlepszy jest ocet jabłkowy, sam zresztą posiadający wiele cennych właściwości, tak kulinarnych jak kosmetycznych. Ale można użyć także innych – wspomnianych wyżej.

Innym, i jednym z ciekawszych sposobów jest uzyskiwanie octowego maceratu nieco odmienną techniką. Tu przykład  maceratu mniszkowego  z kwiatów mniszka lekarskiego, powszechnie znanego jako mlecz.

mniszkowy

Fot. z bloga Herbiness

Ocet, zarówno „czysty” winny jak i macerat ziołowy, przechowujemy w ciemnym, chłodnym miejscu. Używamy go w kuchni, wspomagająco dla mineralizacji i oczyszczania organizmu, leczniczo, kosmetycznie….

Jako się rzekło, zastosowań są setki (albo i więcej!)

W kuchni

W tym zakresie, jak sądzę, rekomendować octu nie ma potrzeby. Warto tylko podkreślić, że octy winne z powodzeniem nadają się do wszelkich potraw, nie tylko sosu winegrette…  Dobrze wykonanym octem zakonserwujemy owoce, ogórki, śledzie, urozmaicimy smak barszczu lub innych zup, słowem – gdziekolwiek w kuchni potrzebny kwas, mamy go pod ręką. Okazjonalnie może zastąpić nawet sok z cytryny.

 W kosmetyce

Ocet winne i maceraty ziołowe z nich zrobione są bardzo wartościowym surowcem kosmetycznym.  Mogą być  płukanką do włosów, dodatkiem do kąpieli, bazą maseczki itd itp. Rozcieńczone wodą, najczęściej pół na pół, stanowią cenne toniki. Można z nich korzystać przy wykonaniu kremów, mydeł – zachęcam do eksperymentów!

Octowy tonik z rozmarynu i rumianku

 ozmaryn +rumianek

1 szklanka octu jabłkowego, po 1 łyżce ziela rozmarynu i koszyczka rumianku, do rozcieńczenia – woda

Przygotowujemy macerat octowy z ziół. Gotowy rozcieńczamy przegotowaną lub źródlaną wodą w proporcji pół na pół lub 2(wody): 1 (octu). Rozcieńczyć warto niewielką ilość, do użytku na kilka dni. Resztę maceratu odstawiamy w chłodne, ciemne miejsce – jako użytkowy ocet ziołowy albo półprodukt do kolejnych porcji toniku.

Identyczną metoda można zrobić maceraty z różnych roślin – to tylko jedna z bardzo wielu propozycji!

W profilaktyce codziennej

Najprostsze zastosowanie octu winnego w codziennym użytkowaniu prozdrowotnym to poranna porcja mieszanki: 1 łyżeczka octu, 1 łyżeczka miodu, pół szklanki wody.

Popijanie co rano takiego specyfiku bywa ostatnio polecane nawet jako profilaktyka raka! W tym akurat zakresie nie mam zdania, tym niemniej jest to dobry sposób na wspomaganie odporności, poprawę krążenia, stabilizowanie przemiany materii, obniżanie zakwaszenia organizmu i wiele innych. Można tu wykorzystywać wiele różnych rodzajów octu winnego lub ziołowych maceratów.

Bardzo wiele prozdrowotnych i leczniczych zastosowań octu, szczególnie jabłkowego, omawia w  swoich książkach

dr Jadwiga Górnicka – renomowany lekarz – naturopata. 

Uwaga!!! Octomania wciąga!

 Serdecznie zachęcam do zaprzyjaźnienia się

z  tym, kolejnym już,

bogactwem zielarskim.