Wiosna cd – przypomnienia, propozycje…

Niebawem już,

wraz z marcową Równonocą,

zawita do nas wiosna „kalendarzowa”.

IMG_7100

Tej „realnej” oczywiście nie sposób przewidzieć dokładnie, tym niemniej prędzej czy później, cieplejsza lub chłodniejsza, sucha czy też mokra – nadejdzie! Przedwiośnie zaś trwa w najlepsze, pomimo nawracających śniegów i przymrozków.

W kolejnym wpisie zatem wiosenne „przypomnienia” oraz garść innych pomysłów!

Przypominajki:

Zbiór soku z drzew (klonu, brzozy)

liście brzozy

Sosna i jej surowce

odrosty sosny

Wiosenne kwiaty

P1210256

 W linku propozycje z bloga Gosi Kalemby Dróżdż „Trochę inna cukiernia”.

Warto nadmienić, że w podobny sposób da się konserwować nie tylko fiołki.

Stąd na zdjęciu zamiast nich – stokrotki!

Mniszek po raz „enty”

mniszek

Bardzo wczesnym surowcem wiosennym

są także liście, w tym krzewów i drzew.

Dziś dwa mniej popularne przykłady:

Czarny (dziki) bez – Sambucus nigra L.

screen bez cz

Młodziutki liść czarnego bzu

Roślina dziko rosnąca, wieloletnia, krzew

Bipocenoza – rośnie w lasach i zaroślach, na obrzeżach łąk, pól i pastwisk, często przy domach; w polskich górach po regiel dolny

Kolejny niezwykle wartościowy i często zapominany surowiec spośród potencjału roślin dziko rosnących. Krzewy czarnego bzu są tak wszechobecne, że traktuje się je w naszych zaroślach jako chwasty. Często też spotyka się opinię, że jest to roślina trująca, a co za tym idzie – nieużytkowa. Prawda w tym przypadku leży pośrodku. W czarnym bzie faktycznie zawarty jest sambunigryna, trujący składnik o budowie bardzo zbliżonej do trucizny psiankowatych – solaniny. Jednak związek ten ulega rozpadowi pod wpływem temperatur w granicach 50 – 60 stopni. Toteż żadnych części bzu nie jada się i nie użytkuje na surowo! Można natomiast – i warto – wykorzystywać je na różne sposoby po ogrzaniu. Najczęściej używane kwiaty i owoce bzu są wyśmienitymi surowcami kulinarnymi i kosmetycznymi, przydatnymi w szeroko pojętej proflaktyce.

Surowcem zielarskim są liście, kwiat, owoc, a także kora i korzeń. Użytkowym: liść, kwiat, owoc

Kwiat czarnego bzu to przede wszystkim głębokie oczyszczanie organizmu, działanie moczopędne i regulujące pracę nerek, obniżające gorączkę, antyseptyczne, lekko wyksztuśnie.W zakresie przeciwgorączkowym i wspomagającym leczenie infekcji są wielokrotnie silniejsze niż popularnie stosowana lipa. Owoce także działają napotnie, oczyszczająco i przeciwgorączkowo, są jednak również, ze swą bardzo wysoką zawartością antocjanów (ciemnoczerwony barwnik), wyraźnie przeciwbólowe, wspomagają i regulują pracę serca i ciśnienie krwi, obniżają poziom cukru. Są używane do leczenia i stabilizowania wszelkich schorzeń o podłożu zaburzeń przemiany materii, bakteryjnym i wirusowym. W postaci powidełek lub dżemu mają działanie rozwalniające, przy okazji oczyszczające jelita – bardziej grube niż cienkie. Tak kwiaty jak i owoce stosuje się w takich schorzeniach jak migreny, nerwobóle, biegunki, choroby reumatyczne, i neurologiczne. Liście, zbierane przed zakwitnięciem, dają przyjemną w smaku herbatkę o właściwościach bardzo zbliżonych do zielonej herbaty. Mają też działanie przeciwwirusowe. Kora i korzeń, w warunkach domowych stosowane rzadko, mają działanie moczopędne i czyszczące nerki – silniejsze niż kwiat i owoc.

Z kwiatów oraz owoców bzu przyrządza się wiele smakowitych potraw i przetworów. Syrop lub napój musujący z kwiatów są orzeźwiające, lekko wychładzające, zachowują też pełne spektrum właściwości detoksykujących. Kwiaty bzu smażone w cieście stanowią oryginalny przysmak – we Włoszech, szczególnie w Toskanii i Umbrii, są potrawą tradycyną. Owoce nadają się na powidła, dżemy, soki, syropy, marynaty, wina; można też przyrządzać je w soku własnym. Są świetnym, smakowym i barwnikowym dodatkiem, do przetworów z innych owoców – jabłek, śliwek, dyni itp. Owoców bzu używano dawniej do fałszowania drogiego wina Porto – dla nadania mu właściwego koloru. Takie praktyki doprowadziły, między innymi, do wysokiej oceny wartości leczniczych wspomnianego wina…

Młode liście, najmniej chyba rozpowszechnione w zastosowaniu codziennym, użytkowano od wieków. Współcześnie opisywane są jako „czysta prewencja”, surowiec łatwo dostępny już od bardzo wczesnej wiosny, cenny i bogaty w ogólnym działaniu na organizm. Warto o nich pamietać. Liście najlepiej zbierać młode, przed kwitnieniem roślin.

Bez dostarcza także surowców kosmetycznych – głównie kwiaty i liście. Przez wieki każda dbająca o wygląd niewiasta przygotowywała sobie „wodę bzową”. A oto przepis na ten stary środek, z pewnością lepszy od wielu dzisiejszych przeładowanych chemią kosmetyków:

„[…]Wypełnić pojemnik kwiatami bzu, ubić i zalać około dwoma litrami gotującej wody.

Po ochłodzeniu dodać 75 gram czystego spirytusu. Przykryć płótnem i odstawić na kilka godzin w ciepłym miejscu. Po ochłodzeniu przecedzić następnie i przelać do butelek i szczelnie zakorkować.[…]”

Taka woda, o trwałości kilku miesięcy, jest niezastąpiona w pielęgnacji twarzy, dekoltu – oczyszcza, pojędrnia, zmiękcza, usuwa zaczerwienienia i zmiany ropne, wygładza, nadając cerze świetlistości. Można ją stosować także do wklepywania pod oczy. A nie jest to jedyny sposób na kosmetyczne wykorzystanie surowców z bzu. Przykładowo mogą to być również parówki, kąpiele, dodatek do płynów i balsamów do ciała, kremów oraz toników. Napar lub odwar z liści bzu doskonale poprawia jakość i wygląd np skóry rąk.

Rodzaje zastosowań:

leczniczo – napary, odwary, wyciągi, syropy, soki, powidełka;

proflaktyczne – jako wyroby spożywcze i kosmetyczne;

kulinarnie – jako surowiec na herbatki, soki, konfitury, dżemy, powidła, wina, dodatek do innych przetworów, marynaty, jako barwnik spożywczy (np do lukru);

kosmetycznie – jako „woda bzowa”, składnik kąpieli, toników, płynu pod oczy, balsamów, mydeł; sokiem z owoców dawniej barwiono brwi i rzęsy;

Malina właściwa – Rubus idaeus L.

liść maliny

Młodziutkie listki malin

Roślina dziko rosnąca lub uprawiana, wieloletnia krzew

Biocenoza – rośnie lasach, zaroślach, ziołoroślach, na zrębach, na zboczach; na niżu i w górach do 2000 m n.p.m. Preferuje luźne, niezbyt suche, żyzne gleby; uprawiana – w ogrodach lub sadach owocowych

Maliny, w odróżnieniu od wielu innych roślin zielarskich, nie trzeba w zasadzie rekomendować. Jest powszechnie znana, także jako roślina lecznicza. Jednakże warto poświęcić jej kilka słów, chociażby dlatego, że jej bogaty potencjał zielarski jest zwykle niewykorzystany! Malinę – szczególnie sok z owoców – kojarzy się zwykle z działaniem rozgrzewającym i przeciwgorączkowym. I nic ponadto. Tymczasem ten popularny także w ogrodach krzew ma znacznie więcej zastosowań!

Surowcem zielarskim jest owoc i liść. Użytkowym: liśćie (w tym fermentowane), owoce, kwiaty

Owoce, poza działaniem napotnym i przeciwgorączkowym, są bardzo silnym „wzmacniaczem” organizmu, ze względu na wysoką zawartość wielu minerałów i witamin. Liście, działając w podobnym zakresie, są jeszcze silniejsze; ponadto działają moczopędnie, żółciopędnie, przeciwzapalnie, przeciwbakteryjnie, ściągająco, oraz poprawiają przemianę materii. Doskonale spisują się także jako środek rozkurczający mięśnie gładkie – głównie w obrębie układu pokarmowego i macicy. Liści maliny nie stosuje się dla kobiet w ciąży! Mogą spowodować plamienie, a nawet poronienia. Doskonale natomiast sprawdzają się w mieszankach przy kolkach (wątrobowej w połączeniu z np dziurawcem, nerkowej – z liśćmi lub pączkami brzozy) oraz bolesnym miesiączkowaniu – np z krwawnikiem i miętą lub rumiankiem.

Kosmetyczne zastosowania malin są rzadkie i raczej sporadyczne. Dawniej wywar z liści w połączeniu z potażem służył do farbowania włosów na czarno. Dziś wykorzystuje się raczej owoce do maseczek lub liście jako łagodzące toniki. Bardzo dużo znanych jest natomiast kulinarnych zastosowań owoców maliny. Od spożywania ich na surowo, poprzez desery, ciasta, soki, do wyrobu konfitur, galaretek, a także win i nalewek. Wszystkie wyroby malinowe zachowują większość właściwości surowego owocu.

Młode, wiosenne malinowe listki stanowią doskonały surowiec na wzmacniające, rozgrzewające, mineralizujące i herbatki.  Są też po prostu smaczne! Można je dodawać do surówek.  

Z  fermentowanych liści malin w połączeniu z liśćmi jeżyny i poziomki sporządza się tzw „herbatkę zimową”, mineralizującą,  wspomagającą odporność i rozgrzewającą.

Rodzaje zastosowań:

lecznicze – napary, odwary, soki, przecier z owoców, wino;

profilaktyczne – surowe owoce, soki, galaretki, konfitury, „herbatka zimowa”;

kulinarne – wszelkie możliwe zastosowania owoców;

kosmetyczne – maseczki witaminizujące, napary z liści do kąpieli lub jako tonik;

Reklamy

Konserwacja ziół sposób 5: cukier i miód odc. II : „Miodek z mniszka”

Dziś – dwa w jednym czyli:

Seria: konserwacja w cukrze/miodzie, syropy, konfitury, soki 

oraz z cyklu:

przepisy, przepisy, przepisy…

Obiecany „miodek z mniszka lekarskiego”

Nazywanie go „miodem”, mimo, iż dość powszechne i utrwalone tradycją, budzi od jakiegoś czasu kontrowersje i sprzeciw pszczelarzy. Ja także, wychodząc z założenia, że miód robią pszczoły, a nie ludzie, używam zastępczo nazwy „miodek”. Lub, po prostu „syrop”.

Ten drobny kompromis niczego nie zmienia w wartości wyrobu, a pozwala unikać dyskusji i sporów. Przy okazji: warto pamiętać,  że ten konkretny wyrób nie ma właściwości miodu pszczelego, chociaż przypomina go wyglądem i w dużym stopniu smakiem. Ma za to inne, nie mniej cenne. Z czego mało rozpowszechniona, a godna uwagi, jest jego zdolność osłony, oczyszczania i regeneracji wątroby. 

Najlepszym okresem jego wyrobu jest czas, kiedy mniszek kwitnie masowo;

zwykle końcowe dni kwietnia i pierwsza połowa maja

Syrop/ miodek z kwiatów mniszka lekarskiego (przepis)

400 kwiatów mniszka

1 l wody

1 kg cukru (może być brązowy, trzcinowy, nierafinowany)

pół (lub nieco mniej) łyżeczki kwasku cytrynowego albo sok z połowy cytryny

mniszek

Kwiaty mniszka lekarskiego

Kwiaty zbieramy w pełni rozwinięte, zawsze! w suchy, najlepiej słoneczny dzień. Nie do reklamówki ani foliowej torby – najlepiej do koszyka albo miski,nie mogą być ugniecione ani zaparzone!

Przyniesione do domu rozkładamy „łebkami w dół” na jasnym podkładzie, by oczyścić je z żyjątek.

Nie myjemy kwiatów! 

kwiat mniszekz podpisemZebrane kwiaty

Ułożyć je najlepiej zaraz po przyniesieniu do domu – szybko więdną i stulają płatki… 

rozłożone kwiatki podpis

Na podkładzie (papier, płótno, jasny blat) kwiaty zostawiamy ok pół godziny. Można trochę dłużej. Uwaga! Brudzą, zatem wykorzystujmy jako podkład coś, czego nie będzie nam szkoda…lub da się umyć.

 Następnie wrzucamy kwiaty do garnka, zalewamy odmierzoną wodą i zagotowujemy. Pozostawiamy pod przykryciem do maceracji minimum 4 – 5 godz; czasem pozostawiam na noc, nie dłużej jednak niż 10 godz.  Następnie odcedzamy kwiaty i wyciskamy je mocno.

odcedzamy podp  Odcedzamy na sicie przez płótno

Do odciskania kwiatów najlepiej wykorzystać płótna lub ściereczki o dość luźnym splocie. „Gęste” tkaniny spowodują, że zmarnuje nam się niemało maceratu; gaza lub samo sito mogą nie wyłapać wszystkich zanieczyszczeń…

wyciskamy copy

Każdą porcję kwiatów starannie odciskamy

Po wymacerowaniu, jak widać, płyn ma już wyraźnie brązowo – złoty kolor, czasem wpadający w zielonkawy. Nie sugerujmy się jednak takim czy innym odcieniem! Prawdę mówiąc niemal każda partia „miodku z mniszka” jest nieco inna od pozostałych, to normalne…

Odciśnięte kwiaty można zużyć na różne sposoby, ale nie są zbyt wartościowe – macerowanie pozbawiło je najważniejszych składników.

Płyn zaczynamy ogrzewać, dodając do niego cukier. Zagęszczamy powoli na malutkim ogniu lub z boku płyty kuchennej tak długo, aż uzyska gęstość „do nitki”, jak lukier. Powierzchnia płynu zacznie się pienić, należy bardzo uważać, by nam nie „uciekł” z garnka!!! Pod sam koniec dodajemy kwasek lub sok z cytryny.

spienione copy

Syrop z mniszka pod koniec odparowywania

Teraz pozostaje nam tylko zlać gotowy „miodek” do przygotowanych wcześniej naczyń. Wyparzonych lub wyjałowionych w inny sposób oczywiście! Zlewamy na gorąco, gdyż stygnąc dość szybko gęstnieje. Z tego samego powodu lepiej stosować słoiki niż np butelki. Zlewanie i natychmiastowe zakręcenie gorącego syropu ma też tę zaletę, że nie trzeba go już pasteryzować.

zlewanie1 copy

Zlewanie gotowego wyrobu

W zasadzie to wszystko, wystarczy poczekać aż ostygnie – i delektować się!

Uwagi dodatkowe

Przepisów na ten wyrób jest sporo, podaję tu stosowany przeze mnie. Jest w miarę prosty i wypróbowany – także pod kątem przydatności terapeutycznej!

Najczęściej przygotowuję kolejne partie z 3 l wody (1200 kwiatków) – daje to dobrą jakość i jednocześnie w miarę rozsądny czas zagęszczania (plus minus 1,5 godz)

Cukier, o ile ktoś koniecznie chce go unikać,  da się zastąpić melasą, ale nie mając z nią doświadczenia nie umiem podać proporcji.

Kolejne partie gotowego syropu często różnią się od siebie kolorem – to zależy od mnóstwa czynników i nie ma znaczenia dla jego wartości.

Zdarzają się też różnice w konsystencji (mniej lub bardziej gęsty). Te z kolei zależą na ogół od czasu zagęszczania, chociaż bywają też inne powody.  To również ma niewielki wpływ na jego użytkowość, o ile tylko nie jest zupełnie wodnisty lub „skamieniały”… W obu przypadkach sytuacja jest do naprawienia; zbyt płynny można uregulować dodatkowym ogrzaniem, zbyt gęsty zaś – rozcieńczeniem w wodzie…  Wodą można również rozpuszczać kryształy cukru, niekiedy spore, wytrącające się czasem przy dłuższym przechowywaniu.

Podałam tak szczegółowy opis przygotowania „miodku” (syropu) z kwiatów mniszka również z tej przyczyny, że podstawowy proces jest niemal identyczny z wyrobem wszystkich syropów uzyskiwanych z maceratów.

Pisałam już o nich w pierwszej części „cukrowej”

Różnice to przede wszystkim czas maceracji, odmienny w zasadzie dla każdej rośliny, oraz długość procesu zagęszczania. Większość syropów ma postać bardziej płynną, zatem zagęszczenie trwa krócej. 

O wyrobach słodkich i konserwacji cukrem/ miodem

CDN

Konserwacja ziół sposób 3: octy

Octy ziołowe

Przygotowanie i użycie octów ziołowych jest znacznie mniej popularne od dwóch poprzednich sposobów ich konserwacji.

Warto je przypomnieć, są to bowiem bardzo wartościowe wyroby! Doskonale uzupełniają kuchnię, kosmetyczkę, a także apteczkę domową.

Ocet ziołowy w zasadzie, podobnie jak w przypadku wyciągów alkoholowych, otrzymujemy przez zalanie octem i macerację materiału roślinnego, najlepiej świeżego.  Można to robić na zimno lub na ciepło (nie gorąco!).

Oczywiście używamy do tego celu wyłącznie octów winnych!

Ocet winny sam w sobie jest zresztą wyrobem zielarskim, nawet tak prosty jak jabłkowy. 

Aby być pewnym wysokiej jakości i tym samym szerokiej przydatności octu trzeba   przygotować go samodzielnie. Nie jest to ani trudne, ani skomplikowane wbrew  pozorom.

Ocet jabłkowy

na 2,5 l wody; ok 1 – 1,5 kg jabłek, koniecznie sadowniczych, najlepiej starych odmian – cale lub skórki, gniazda nasienne, odpady itp; cukier lub miód – po 1 łyżce na 1/2 l wody

Wodę gotujemy, rozpuszczamy w niej cukier/ miód. Odstawiamy do ostudzenia. Do czystego, wyparzonego słoja lub kamionki wrzucamy rozdrobnione owoce. Można tylko pokroić, można tez zetrzeć na tarce. Zalewamy je osłodzoną wodą, zawiązujemy płótnem albo muślinem. Ważne! Nie zakręcamy naczynia – ocet musi mieć swobodny przepływ powietrza, w przeciwnym razie fermentacja nie będzie prawidłowa! Odstawiamy naczynie w ciepłe miejsce na minimum 15 dni, optymalnie – na miesiąc. Warto mieszać, przynajmniej co 2 dzień. Na powierzchni wytworzy się „filtr” – to nie jest pleśń, tylko naturalny proces, tzw  matka octowa.

Tą samą technologią octy da się zrobić z wielu owoców, od winogron lub porzeczek po głóg i dziką różę.  Zresztą pomysłów „octowych” można mieć mnóstwo, zaś prostota wykonania i niezbędnych składników zachęca do prób i eksperymentów!

 

 Macerowane octy ziołowe

Proporcja:

na 1 szklankę octu potrzebujemy 1  do 1,5 łyżki świeżych albo 2 łyżek suszonych ziół

Świeże zioła zalewamy octem, pozostawiamy do maceracji bez dostępu światła, potrząsając często naczyniem,  na 10 do 20 dni. Po tym czasie starannie cedzimy 2 lub 3 krotnie. dodatkowo można przefiltrować przez bibułkę.

Jeżeli zamiast roślin świeżych używamy do macerowania suszu, ocet przed zalaniem ich podgrzewamy – maksymalnie do ok 50 stopni. Nie zagotowujemy!!!!

 

Do przetworzenia na ziołowy macerat najlepszy jest ocet jabłkowy, sam zresztą posiadający wiele cennych właściwości, tak kulinarnych jak kosmetycznych. Ale można użyć także innych – wspomnianych wyżej.

Innym, i jednym z ciekawszych sposobów jest uzyskiwanie octowego maceratu nieco odmienną techniką. Tu przykład  maceratu mniszkowego  z kwiatów mniszka lekarskiego, powszechnie znanego jako mlecz.

mniszkowy

Fot. z bloga Herbiness

Ocet, zarówno „czysty” winny jak i macerat ziołowy, przechowujemy w ciemnym, chłodnym miejscu. Używamy go w kuchni, wspomagająco dla mineralizacji i oczyszczania organizmu, leczniczo, kosmetycznie….

Jako się rzekło, zastosowań są setki (albo i więcej!)

W kuchni

W tym zakresie, jak sądzę, rekomendować octu nie ma potrzeby. Warto tylko podkreślić, że octy winne z powodzeniem nadają się do wszelkich potraw, nie tylko sosu winegrette…  Dobrze wykonanym octem zakonserwujemy owoce, ogórki, śledzie, urozmaicimy smak barszczu lub innych zup, słowem – gdziekolwiek w kuchni potrzebny kwas, mamy go pod ręką. Okazjonalnie może zastąpić nawet sok z cytryny.

 W kosmetyce

Ocet winne i maceraty ziołowe z nich zrobione są bardzo wartościowym surowcem kosmetycznym.  Mogą być  płukanką do włosów, dodatkiem do kąpieli, bazą maseczki itd itp. Rozcieńczone wodą, najczęściej pół na pół, stanowią cenne toniki. Można z nich korzystać przy wykonaniu kremów, mydeł – zachęcam do eksperymentów!

Octowy tonik z rozmarynu i rumianku

 ozmaryn +rumianek

1 szklanka octu jabłkowego, po 1 łyżce ziela rozmarynu i koszyczka rumianku, do rozcieńczenia – woda

Przygotowujemy macerat octowy z ziół. Gotowy rozcieńczamy przegotowaną lub źródlaną wodą w proporcji pół na pół lub 2(wody): 1 (octu). Rozcieńczyć warto niewielką ilość, do użytku na kilka dni. Resztę maceratu odstawiamy w chłodne, ciemne miejsce – jako użytkowy ocet ziołowy albo półprodukt do kolejnych porcji toniku.

Identyczną metoda można zrobić maceraty z różnych roślin – to tylko jedna z bardzo wielu propozycji!

W profilaktyce codziennej

Najprostsze zastosowanie octu winnego w codziennym użytkowaniu prozdrowotnym to poranna porcja mieszanki: 1 łyżeczka octu, 1 łyżeczka miodu, pół szklanki wody.

Popijanie co rano takiego specyfiku bywa ostatnio polecane nawet jako profilaktyka raka! W tym akurat zakresie nie mam zdania, tym niemniej jest to dobry sposób na wspomaganie odporności, poprawę krążenia, stabilizowanie przemiany materii, obniżanie zakwaszenia organizmu i wiele innych. Można tu wykorzystywać wiele różnych rodzajów octu winnego lub ziołowych maceratów.

Bardzo wiele prozdrowotnych i leczniczych zastosowań octu, szczególnie jabłkowego, omawia w  swoich książkach

dr Jadwiga Górnicka – renomowany lekarz – naturopata. 

Uwaga!!! Octomania wciąga!

 Serdecznie zachęcam do zaprzyjaźnienia się

z  tym, kolejnym już,

bogactwem zielarskim.